czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 4.

Była już godzina 11.48, a ja wiozłam (jeździłam na rolkach) zamówionego drinka do stolika numer 13...
Podjechałam do niego. Siedziała tam starsza pani, chyba z jej mężem, ponieważ trzymali się za ręce i słodko uśmiechali do siebie, patrząc cały czas w oczy. To było piękne, zobaczyć tak wierną sobie parę.
- Oto zamówiony drink - powiedziałam tylko i odjechałam, nie chciałam im psuć tak wspaniałej chwili. Podjechałam do baru, gdzie drinki robiła inna dziewczyna. Zdążyłam ją już poznać, fajna jest. Ma na imię Chelsea.
- Chelsea mamy jakieś zamówienia ? - zapytałam
- Narazie nic, ale jakaś Nicole Cię wołała. Jest w pokoju 271, masz do niej iść.
- Ok, jak coś zastąpisz mnie ?
- Jasne, ale idź już - powiedziała, zaśmiała się i popchnęła mnie w stronę drzwi wejściowych.
Nie chciało mi się ściągać rolek, więc postanowiłam, że pojadę w nich, a że nie można to musiałam być sprytna. Zaczekałam przed drzwiami aż winda się otworzy i wyjdą z niej wszyscy tymczasowi lokatorzy. Gdy była już pusta, wjechałam jak poparzona do holu i wjechałam do windy. Nikt nawet mnie nie zauważył. wjechałam na 7 piętro i szłam cichym, spokojnym korytarzem. Zauważyłam otwarte drzwi jednego z pokoi i charakterystyczny dla sprzątaczki wózek. Kilka metrów podbiegłam i spojrzałam na numerek - 271 - po czym weszłam do pokoju. Zobaczyłam tam Nici.
- Hej, co chciałaś ? - zapytałam
- Nie uwierzysz ! - prawie krzyczała, na całe szczęście pokój był pusty - pokój 294 to pokój One Direction !
- Sprzątasz ich pokój !? - powiedziałam niedowierzając
- No ! Jak będę do niego dochodzić to Cię zawołam
- Ok, ale mi się nudzi na tej robocie - jęczałam, nie chciało mi się znowu na dół wracać i wozić tych cholernych drinków, od patrzenia na nie robi mi się niedobrze.
- Ilu masz dzisiaj klientów ? - zapytała już zupełnie spokojna
- Nie wiem, nie ma mnie tam teraz, jak dojechałam było pusto, żadnych zamówień, nic, ale to jest masakra, jeździsz kurde, tam i z powrotem.
- To wcale nie jest lepsze. A dobra, jest - zaśmiała się, a ja jej pokazałam język i wyszłam z pokoju w celu dokończenia mojej zaczętej pracy.


1 godzinę później...
- Alex ktoś Cię woła do pokoju numer 294 znowu, jakaś ty już jest tu znana, że masz tyle wezwań - powiedziała z udawanym zachwytem
- Ok idę ! - krzyknęłam i już wleciałam do holu, a stamtąd do windy. Ponownie wjechałam na 6 piętro i biegiem wleciałam do otwartego już pokoju należącego do One Direction.
- Hej jestem - powiedziałam do Nici, która właśnie czyściła kanapę
- Hej, zobacz, to wszystko to ich rzeczy, mówiła z zachwytem, pokazując palcem na ich ciuchy, walizki, plakaty fanek i zdjęcia z nimi, bilety, które leżały na stole i które przykuły jej uwagę.
- Co to ? - zapytałam
- Bilety na ich koncert w październiku
- Pospieszyli się. Mogę pomóc, za 10 minut i tak kończę ? - zapytałam
- No spoko, idź do drugiego pokoju posprzątać - powiedziała i wskazała palcem na pokój w którym miałam posprzątać. Weszłam do niego i doznałam szoku. Pokój wyglądał jakby tędy kuźwa tornado przeszło, dziki przeleciały i samolot dupnął w pokój. Trudno trzeba sprzątać - pomyślałam i wzięłam się za składanie rzeczy, które walały się po pokoju.
- O cześć ! - powiedział jakiś głos za mną
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna Malika ! Kuźwa to serio on !
- H - hej - wydukałam
- Jesteś tu sprzątaczką ? - zapytał. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, jeśli powiem że nie, może sobie pomyśleć, że się wkradam, a jeśli tak to znowu będę za sprzątaczkę, a jak mnie na dole zobaczą w barze to pomyślą, że jestem jakąś oszustką.
- Ehm, no bo ja... no.. ja ....pomagam przyjaciółce. Była w salonie, jak zaczęłam ..no tego... sprzątać - powiedziałam
- Aha, a to kim jesteś ogólnie w hotelu, personelem ? - pytał
- Tak, jestem barmanką, ale skończyłam już, a Nici ma jeszcze godzinę pracy.
- Nici to ta dziewczyna co jest w salonie ?
- Tak to ona - uśmiechnęłam się
- Okej to dołącz do nas, chodź - złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do salonu gdzie chłopcy śmiali się z Nici
- patrzcie kogo tu mamy - powiedział, a wszyscy spojrzeli na mnie. Trochę dziwne wrażenie odniosłam, jakby mnie tu nie chcieli.
- Jeeeeee siemano - krzyknęli razem
- Siema - powiedziałam i się uśmiechnęłam najsłodziej jak umiałam
Spojrzałam kątem oka na Nici, która gadała i śmiała się razem z Zaynem.
- wpadniecie do nas dzisiaj ? Bo my musimy już iść, na dole na nas czekają - zapytał Harry
- Jasne - powiedziałyśmy równo z Nicole
- Ale o której ? - zapytałam
- o 17 - zadeklarował Lou - może być ?

- Jasne, jeśli to nie problem - oznajmiła moja przyjaciółka
- Jaki tam problem, będziemy zaszczyceni - powiedział Niall i wszyscy oprócz niego zaśmialiśmy się. Czemu ? Bo miał buzię całą wypełnioną jedzeniem.
- Okej, będziemy - powiedziałam, a chłopcy już byli przy drzwiach.
- Nie sprzątajcie naszego pokoju - powiedział Liam
- Ale to moja praca, muszę posprzątać, bo mnie szef wywali - zaśmiała się Nic.
- Szef nie musi się dowiedzieć - puścił jej oczko Zayn
- Co ty, idźcie już, a my sprzątamy
- Okej pa ! - krzyczeli jeszcze gdy przekroczyli połowę korytarza. Widziałam spojrzenie Louisa na mnie, on jest taki słodki.
-Alex czy mi się wydaję, czy umówiłyśmy się właśnie z One Direction na godzinę 17 w ich pokoju ?
- Prawda - powiedziałam spokojnie
- Nie wierze... uszczypnij mnie, może to sen - powiedziała i tak jak chciała, uszczypnęłam ją
- Auaaaa - syknęła - Ale nie tak mocno, to boli
Ja przewróciłam tylko na to oczami i pokazałam jej język. Nagle coś mi się przypomniało
- Kurde nie odbiłam karty ! - krzyknęłam i wyleciałam z pokoju. Było to bardzo ważne, bo po liczbie godzin, szef zliczył ile wypłaty ma nam wydać, a jak będą jakieś nieporozumienia to wywali, a może nawet gorzej.
Kliknęłam na przycisk, który miał za zadanie sprowadzić windę z powrotem do góry, były tam dwie windy, ale ta druga chyba była tymczasowo nieczynna. Tupałam nogami, żeby się pospieszył, ale nic z tego. Gdy dojechała, szybko weszłam, kliknęłam przycisk z napisem "0" i zjechałam na dół. Oślepiły mnie flesze dochodzące zza drzwi wejściowych. No tak...w holu siedziało jeszcze 1D. Podeszłam do recepcji i odbiłam kartę. Chłopaki najwyraźniej mnie zauważyli, bo zaczęli do mnie machać i wołać, że mam do nich na chwilę podejść. Posłusznie podeszłam.
- Śledzisz nas ? - zapytał Niall i zabawnie poruszał brwiami
- Nie, musiałam odbić kartę, a jeśli tak to co ? - zaśmiałam się
- Jajco - krzyknął Lou i uśmiechnął się do mnie słodko - żartuje mała. Jaki masz numer pokoju z Nicole ? zapytał i puścił mi oczko
- Mamy bungalowa - powiedziałam i pokazałam im język. Jak tak bardzo "swojo" czuję się w ich towarzystwie - numer 5 - powiedziałam i odeszłam...

_________________________________________________________________

No to jest 4 rozdział, poznali się wszyscy, jest okej, zobaczymy co będzie dalej :) 3 komentarze = next rozdział. Mam takie info :D Jest to ostatni rozdział, który dodam w przeciągu 2 tygodni, ponieważ wyjeżdżam na wakacje na 13 dni, więc komentować i mam nadzieję, że wam się spodoba : *Musiałam dodać dzisiaj akurat tego gifa, ale tak mi się podoba, że padam :p



2 komentarze:

  1. Haha, ja też uwielbiam ten gif. Niall jest taki śmieszny jak krzyczy "Potato". Widziałam filmik z głosem do tego gifu i jest świetny. Opowiadanie fajne. Już nie mogę się doczekać ich spotkania w 7 w pokoju 1D. Pozdrawiam i życzę udanych wakacji.
    http://you-and-me-equals-we.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prolog
    Czasem czuję się w swoim otoczeniu jak więzień.Silnie przywiązana kajdankami do swoich rodziców i opiekunów.Całkowicie pozbawiona swoich praw.Jedna zniewaga, jeden niewielki błąd i już czuję zacieśnienie twardych więzów.Każdy ruch nogą,ręką, czy palcem był decydowany przez nich od kiedy pamiętam.Nie umiałam im się przeciwstawiać,ani ukazywać moich pomysłów czy inspiracji.Nieustannie mniemałam o tym,że zawiodą się ,wręcz obawiałam się przed tą sytuacją.Niekiedy zrozumiałam co tracę.Całe początki nastoletnich lat,które już nigdy nie powrócą,pierwsze zauroczenia,pocałunki i następujące po nich motyle w brzuchu.Owszem doświadczyłam je,ale nie tak jak inne nastolatki.Chciałam być w pewnym stopniu niezależna jak one.Pozwolić mojemu sercu otworzyć się dla kogoś i wpuścić go tam,nie chcąc tej osoby stracić.Zawsze brakowało mi tej wolności.Nie zależnie jakbym tego pragnęła nie potrafię przełknąć pewnych myśli sterczących od lat w mojej głowie.Czy faktycznie spróbować?
    Zasmakować prawdziwego życia nastolatki.
    http://idonotwanttoforget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń